czwartek, 14 czerwca 2012

Rozdział 9


Siedziałam w studiu nagraniowym i trzesącymi się rękami próbowałam odpalić papierosa. Drgawki ustały, ale moje ciało nadal owinęło przeraźliwe zimno. 
- Jak się czujesz? - Do pokoju wszedł Niall. W ręku trzymał plastikowy kubek z jakimś naparem. 
Podał mi szklankę, a ja nie patrząc co jest w środku zrobiłam łyk. Gorzka kawa miała odnosić się do gorzkiej sytuacji?
- W ogóle się nie czuję - Mruknęłam wzruszając ramionami. 
Zgrywałam twardą, ale tak naprawdę było mi cholernie wstyd. Czułam się jak mała dziewczyna przesycona strachem, bo pospuła ulubioną rzecz mamy..
Horan spojrzał na mnie z troską i kontynuował:
- Co się tam dokładnie wydarzyło? 
Westchnęłam. Nie chciałam do tego wracać, ale nie miałam wyjścia. 
- Tańczyłam, później zeszłam i piłam tylko swoją wodę, no a resztę widzę jak przez mgłę..
Blondyn ze zrozumieniem pokiwał głową. Milczał, czyniąc głuchą ciszę najgorszą.
Zdusiłam peta i wyciągnęłam kolejne zawiniątko z paczki. Gdy się denerwowałam paliłam jak oszalała..
- Pewnie jesteś ciekaw jak to kiedyś wyglądało? - Mruknęłam wbijając wzrok w ziemię.
- Nie musisz..
- Chyba chcę - Zdecydowanym wdechem, ostro się zaciągnęłam. Zwierzenia były najwyraźniej dodatkiem z którego musiałam się odciągnąć. 
- Wciągnął mnie w to mój były - Zaczęłam - Chyba dragi kochał bardziej niż mnie, a ja po prostu nie chciałam zostać sama.. 
Z moich oczu wolno potoczyła się piewrsza łza. Pierwsza - najbardziej słona. Później to już rutyna..
- Na początku brałam mało - wiedziałam jakie są tego konsekwencje. Później stopniowo zwiększałam dawkę. Nie kontrolowałam tego. 
- Nikt nie widział co się dzieje? - Spytał zasmucony Nialler.
Pokiwałam głową i rozpłakałam się na dobre. 
- Nikogo nie obchodziłam - Wyjaśniłam, czując ostre kłucie w sercu.
Szloch wzmacniał się z każdą sekundą. Horan widząc w jakim znajduję się stanie, podszedł do mnie i odruchowo przytulił. Jego ciepło i dobroć, emanowały z podwójną siłą. 
- Ważne że z tym skończyłaś - Rzucił, chcąc mnie pocieszyć. 
- Amfetamina jest jak bumerang, zawsze wraca - Mruknęłam i mocniej wtuliłam się w chłopaka.
***
Leżałam na łóżku i w ciszy liczyłam krople deszczu, bebniącego w szyby. Nie wychodziłam z sypialni od przyjazdu czyli 4 godziny. Głód i pragnienie zaspokajałam łzami i świadomością, że nie mogę stoczyć się na dno. 
Nagle usłyszałam dzwonek telefonu. Wygrzebałam komórkę i odebrałam jednym ruchem.
- I jak się trzymasz mała? - Usłyszałam głos Nialla.
- Już lepiej - Odparłam.
Kiedy jego ton zabębnił w mojej głowie, od razu zrobiło mi się cieplej. Był świetnym przyjacielem.
- Potrzebujesz czegoś? 
Westchnęłam.
- Nie, dziekuję.. Słuchaj, czy ta sprawa może pozostać między nami? - Obawiałam się jego reakcji. Była jednak odwrotna.
- Jasne. 
- Wiesz nie chcę aby dowiedzieli się chłopcy w szczególności Liam czy Suzanne. No i nie denerwujmy Eda. 
Nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się gwałtownie. Stanął w nich rudowłosy. Zakończyłam rozmowę i spoglądnęłam ze strachem na zszokowanego chłopaka. 
- O czym mi nie powiesz? - Spytał siląc się na spokój.
Westchnęłam i ukryłam twarz w dłoniach. Czekały mnie długie wyjaśnienia.. 
Po pół godzinie żalów i długiej, emocjonującej rozmowy doszliśmy do wniosku, że obaj musimy sobie pomóc.

- Jesteś pewna, że dalej chcesz tańczyć? - Spytał Ed, głaszcząc mnie delikatnie po buzi.

- Zrozum - Zaczęłam - Chcę się z tym zmierzyć. Chcę po prostu pokonać przeszłość. 

- Ufam ci - Mruknął.

Na więcej nie czekałam. To mi w zupełności wystarczyło..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz