czwartek, 14 czerwca 2012

Rozdział 5


Od kilku dni starałam się unikać Liama. Wstyd przed ostatnim wydarzeniem i coraz większe uczucia, wystarczająco mnie ostraszyły. Więc teraz za każdym razem gdy widziałam nierozgarniętą piątkę znikałam z domu na bliżej, nieokreślony czas. Prawda była taka, że cholernie mocno pragnęłam zobaczyć Payna. Był dla mnie swoistą wersją narkotyku..
- Ee.. Rose wszytsko w porządku? - Usłyszałam głos Eda, który wyrwał mnie z zamyślenia. 
- Czemu by miało nie być? - Odpowiedziałam wzruszając ramionami. 
- Bo od kilku minut nalewasz mleko do płatków i rozlewasz je dookoła - Oznajmił podnosząc pytająco jedną brew. 
Spojrzałam w dół. Rzeczywiście, cały stół zalany był mlekiem.
- Kur.. - Zaklnęłam, ale Sheeran w porę spiorunował mnie wzrokiem. 
- ..czę - Dokończyłam uśmiechając się przymilnie. 
Rudzielec pokręcił głową i rzucił:
- Dzisiaj ostatnie spotkanie w jednej z normalniejszych szkół w Londynie - Zrobił znaczącą pauzę - Proszę Cię postaraj się i zrób dobre wrażenie. 
Spoglądnęłam na niego z ciekawością. Co prawda planowałam zasabotażować to spotkanie, ale widząc zaangażowanie i szczere uczucia Eda, nie byłabym w stanie. Z rezygnacją pokiwałam głową.
- A i proszę nie ubieraj kabaretek - Dopowiedział czym wywołał mój uśmiech. 
Mieszkałam u niego już drugi tydzień i z dnia na dzień nasze relacje się poprawiały. 
- A ty co dzisiaj robisz? - Zagadnęłam. 
- Zaczynamy kręcenie teledysku do Lego House - Oznajmił z przejęciem.
- Singiel już jest hitem, a znając twoje reżyserskie możliwoście to będzie perełka - Odparłam podnosząc tym samym jego ego. 
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Poderwałam się by je otworzyć. Na progu czekała na mnie kurierska paczka. Szybko rozerwałam opakowanie i ujrzałam swoje okulary, które zostawiłam w kawiarnii, na spotkaniu z Paynem. Znalazłam także liścik, dołączony do znalezionego. 
"Ciągle mi uciekasz, więc nie mogę oddać zguby osobiście. Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy Kopciuszku : ) Liam."
Przeczytałam liścik kilka razy, nie mogąc uwierzyć w to co właśnie się stało. Chyba w tym momencie poddałam się urokowi zakochania.
***
Wędrowałam po mieście rozmyślając o porannym wydarzeniu, gdy nagle wpadłam na rozentuzjazmowany tłum. Zaciekawiona przepchnęłam się na początek zbiorowiska i ujrzałam młodych, ulicznych tancerzy. Zabawiali ludzi sztuką, którą ja ćwiczyłam całe życie. Zapatrzyłam się w nich, zapominając o całym świecie. Nawet nie zauważyłam kiedy zostałam wciągnięta w sam środek ulicznego break'a. Dałam swój popis i po kilkunastu minutach przypomniało mi się o spotkaniu w liceum. Wydostałam się z objęć Hot Hiszpana (ADRIAN PROSZĘ!), który od początku się do mnie przystawiał i próbował mnie naśladować. Zdyszana wybiegłam z kółka i szybkim krokiem ruszyłam w dalszą drogę.  Nagle poczułam mocne szarpnięcie za ramię. Z rozmachem się obróciłam i ujrzałam uśmiechniętego Nialla. 
- Nie sądziłem że za nerdami i kapturem kryjesz się ty.. Ale muszę przyznać, jestem pod wrażeniem - Włożył ręce w kieszenie bluzy i podbródkiem wzkazał na tłum. Chodziło mu o mój taniec..
- Dziękuję, ale to nie było nic nadzwyczajnego - Wzruszyłam ramionami - tylko taniec.
Blondyn zrobił zdziwioną minę i kręcąc z niedowierzeniem głową, mruknął:
- Jesteś niesamowita.
- A ty co tu robisz? Nie macie jakieś próby? - Zmieniłam temat. Nie lubiłam słuchać pochwał na swój temat, chociaż było ich tak mało. Peszyło mnie to.. 
- Właśnie z niej wracam - Uśmiech z twarzy chłopaka chyba nigdy nie schodził. Zarażał mnie dobrym nastrojem.
Spojrzałam na zegarek. Miałam jeszcze trzy minuty na dojście do liceum. Nie było szans, żeby się nie spóźnić. Cholera..
- Coś się stało? - Niall wyczytał z mojej twarzy frustrację. 
- Ed mnie zabije. Spóźniłam się na ostatnie spotkanie, które w jakiś sposób mogło mi pomóc - Zrobiłam żałosną minę i znacząco westchnęłam. 
Horan zamyślił się po czym kontynuował:
- Chyba mam w zanadrzu coś co cię zadowoli - Puścił do mnie oko i łapiąc pod rękę, poprowadził w przeciwną stronę.
***
Rozmawialiśmy o przyziemnych sprawach. Zgrabnie omijałam temat mojej przyszłości, a Nialler po mistrzowsku rozegrał rozmowę o szkole. Nie wtrącał się, a mi to odpowiadało.
- Jesteśmy- Powiedział wprowadzając mnie do jakiegoś zaciemnionego pomieszczenia. Rzędy krzeseł, widownia, scena i kilkanaście reflektorów..
Przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
- Niallie! - Usłyszałam donośny, kobiecy głos dobegający gdzieś z głębi pomieszczenia. 
- Rose przedstawiam Ci Suzanne - Skierowałam wzrok w stronę uśmiechniętej, młodej brunetki. 
- Kto to? - Spytała.
- Szukałaś kogoś kto umiejętnie połączy każdy styl tańca - Wyjaśnił Nialler.
Opalona piękność zmierzyła mnie wzrokiem i mruknęła:
- Zobaczymy na co ją stać. 


"Let's dance in style,                               "Zatańczmy stylowo,
let's dance for a while,                            zatańczmy przez chwilę"


One Direction - Forever Young

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz