czwartek, 14 czerwca 2012

Rozdział 7


Szliśmy przez park trzymając się za rękę. Miłość wisiała w powietrzu. Czułam to..
- Słyszałem coś o jakimś przesłuchaniu - Mruknął Liam przybierając pytający wyraz twarzy. 
- Tak, Niall załatwił mi je w szkole tańca - Odparłam. 
Payne ze zdziwieniem kontynuował:
- Nasz Niall? 
Pokiwałam potakująco głową. Atmosfera się zagęściła..
- Aha.. - Payne spuścił głowę, patrząc na równy chodnik.
Wyszczerzyłam oczy. Chyba nie był o mnie zazdrosny? Przecież nawet razem nie byliśmy..
Postanowiłam zmienić temat.
- Planujecie z Edem dłuższą współpracę? 
Chłopak się rozchmurzył i obdarzył mnie fantastycznym uśmiechem. 
- Zobaczymy - Wzruszył ramionami i kontynuował - Pewnie chciałabyś mnie widzieć częściej? 
Wybuchnęłam śmiechem i szturchnęłam go w ramię. Był bardzo pewny siebie.
- Może tak, może nie - Odparłam i westchnęłam. 
Doszliśmy do małego placu zabaw. Wyrwałam dłoń z uścisku Payna i usiadłam na jednej z huśtawek, delikatnie się kołysząc. Park był prawie opustoszały, a zachód słońca stwarzał romantyczny klimat. Szatyn spoczął koło mnie i lekko przymrużył oczy. Był taki słodki..
- Dlaczego mnie okłamałaś? - Spytał ni z tego ni z owego. 
Przełknęłam głośno ślinę. Wiedziałam, że ta rozmowa prędzej czy później nadejdzie. 
- Nie chciałam się w nic angażować, a poza tym uznałam to za dobrą zabawę - Wyjaśniłam wzruszając najnormalniej w świecie ramionami. W środku jednak cała się trzęsłam.
Payne spojrzał mi głęboko w oczy, hipnotyzując z każdą minutą.
- A teraz chcesz się angażować? 
- Zależy od okoliczności - Oparłam i podniosłam jedną brew. 
Liam wstał i podszedł do mojej huśtawki. Nagle złapał mnie za ręce i ciągnąc, abym wstała delikatnie musnął wargi.
- A teraz? - Spytał ponownie.
Przygryzłam usta i odparłam:
- Chyba mnie przekonałeś - Po czym odwzajemniłam pocałunek.
***
- Czekamy - Usłyszałam surowy, kobiecy głos dobiegający zza kurtyny. 
Znajdowałam się w ciemnej sali, w której miało się odbyć moje przesłuchanie. Od 10 min. nie mogłam złapać powietrza i cała się trzęsłam. Byłam cholernie zdenerwowana.
Wyszłam na scenę i przymrużyłam oczy. Blask świecących na mnie reflektorów oślepiał. 
Opalona piękność kiwnęła mi ręką, że mam zaczynać. Muzyka rozbrzmiała, a ja poczułam, że jestem we właściwym miejscu i odpowiednim czasie. 
Całe moje ciało drżało z każdym mocniejszym akordem, wykonując dzikie, artystyczne pląsy. Kiedy piosenka ucichła zamknęłam oczy. Bałam się werdyktu.
- Idealnie wykonany street dance, ale taniec to nie tylko rytmy break'a. Popraw się - Zamarłam. Muzyka na nowo zabrzmiała. Tym razem delikatna i cicha. Czyli chodziło jej o balet?! 
Wykonałam kilka znajomych trików, ale ten rodzaj nie był moją najlepszą stroną. Kiedy zchrzaniłam jeden z trudniejszych kroków, uświadomiłam sobie, że to koniec.. Musiałam działać i to szybko. 
Nagle z głośników wydobył się ostry rap pozwalając mi na zmianę stylu. Teraz na przemian leciały łagodne nuty z pikantnymi frazami. 
- STOP! - Kobieta stojąca pod sceną ściszyła wieżę i spoglądnęła na mnie z uśmiechem. 
Odetchnęłam. Wierzyłam, że będzie dobrze. 
- Witaj w drużynie - Klasnęła w dłonie i wskazała resztę grupy ustawionej pod ścianą - Połączenie baletu i break'a wymaga nie lada odwagi, ale tobie się to udało - Rzuciła ostatnie słowa i zniknęła w głębi pomieszczenia, zarządzając przerwę. 
Usmiechnęłam się do nowych współpracowników, ale żaden z nich nie odpowiedział tym samym. Postanowiłam podejść i się przedstawić. 
- Rose - Mruknęłam do grupy, ale nie doczekałam się reakcji. 
Wszyscy odeszli na bok. Została tylko czarnowłosa dziewczyna. Stanęła koło mnie i burknęła:
- Weź. Rozluźnisz się - Wcisnęła miw  dłoń białą tabletkę.
Przełknęłam głośno ślinę, a moje serce stanęło. Prochy? W takim miejscu. Oczy zwęziły mi się do granic niemożliwości. Strasznie ciągnęło mnie do dawki S'ki. Narkomania to nałóg, który powraca kiedy najmniej się tego spodziewasz..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz