czwartek, 14 czerwca 2012
Rozdział 8
Leżałam na łóżku i wpatrywałam się w sufit myśląc o tym wszystkim co się ostatnio wydarzyło. W głowie kołatały mi się setki odczuć, które tak nieubłagalnie wieńczyły pewną porażkę. Z jednej strony instynkt podpowiadał mi ucieczkę, z drugiej chciałam znaleźć szansę i spróbować odbić się od dna.
- Mogę? - W drzwiach pojawiła się ruda głowa Sheerana.
Przerwóciłam się na bok i szczelniej owinęłam kołdrą. Poranki były dosyć chłodne.
- Jasne - Mruknęłam - Coś się stało?
Ed przecząco pokiwał głową i odparł:
- Po prostu chciałem pogadać.
Przysiadł na łóżku i lekko odgarnął mi włosy z twarzy.
- Jak przesłuchanie? - Zaczął.
Uśmiechnęłam się delikatnie i rzuciłam:
- A jak myślisz?
Rudowłosy milczał, ale po chwili mnie przytulił.
- Nie mogło być inaczej - Powiedział.
Poczułam tą bliskość i braterską troskę, którą tak nieoderwalnie nam kiedyś odebrano.
- Jak wyglądają przygotowania? - Kontynuował.
Westchnęłam.
- Jest ciężko, ale daję radę - Podniosłam się na łokciach - 6 godzinne próby, codzienne pot i łzy i człowiek docenia czym jest dzieciństwo.
- Atmosfera? - Obawiałam się tego pytania. Spuściłam wzrok i milczałam. Miałam mu powiedzieć, że sobie nie radzę? Że większa część osób, których poznałam ćpa? Że sama cholernie się boję, że wrócę do nałogu? Chciałam to z siebie wyrzucić, ale nie potrafiłam.. Ed miał swoje sprawy, które zabierały sporo czasu.
- Rose, coś się stało? - Troska w jego głosie z każdą sekundą bardziej się pogłębiała.
Z jednej strony pragnęłam to z siebie wyrzucić, z drugiej bałam się jego reakcji..
- Nie, wszystko w porządku - Skłamałam i przybrałam na twarz fałszywy uśmiech.
***
- STOP! Co wy robicie? - Krzyki Suzanne co pięć minut przerywały nowy układ.
Stała pod sceną i jak chmura gradowa wpatrywała się w nas wszystkich po kolei.
- Kate do przodu, Cody rozluźnij się, a ty - Wskazała na mnie i przyłożyła dłoń do twarzy - .. ty schodzisz! Zejdź mi z oczu i w ogóle się nie pokazuj.
Machnęła na mnie lekceważąco dłonią i dawając upust swojej złości przestawiła jeszcze kilka, innych osób. Zbiegłam ze schodków i usiadłam na przeciwko, na widownii. Ze złością kopnęłam krzesło i wyciągnęłam papierosa. Kiedy go podpalałam poczułam dotyk na plecach. Błyskawicznie się odwróciłam i ujrzałam siedzącą za sobą dziewczynę. Blondynka o niebieskich oczach i twarzy herubinka budziła zaufanie.
- Zły dzień? - Spytała spokojnym, delikatnym tonem.
Pokiwałam głową.
- Nic mi nie wychodzi - Burknęłam ze złością, głęboko zaciągając się papierosem.
Nieznajoma przez chwilę milczała, po czym wesołym tonem odparła:
- Nie przejmuj się - Poklepała mnie pocieszająco po ramieniu - Suzzie zawsze wyżywa się na nowych, gdy jej coś nie pasuję.
- Zauważyłam - Mruknęłam wydmuchując strużkę niebieskiego dymu.
Przyjrzałam się jej uważniej. Miała na sobie strój do tańca, ale nie schodziła z widownii.
- Nie ćwiczysz? - Rzuciłam ciekawa odpowiedzi.
Pokiwała przecząco głową i wyjaśniła:
- To nie mój układ.
Chwilę milczałyśmy, po czym w tym samym momencie wpadłyśmy na pomysł, aby się przedstawić.
- Ros..
- Nat..
- Ty pierwsza - Znowu jednocześnie.
- Rose - Podałam jej rękę.
- Nathalie - Odwzajemniła uścisk.
- Sheeran! Na scenę! - Usłyszałam okrzyk Suzanne.
Rzuciłam blondynce przepraszającą minę, pozbierałam swoje rzeczy z podłogi i pobiegłam przed siebie.
***
Stałam nad umywalką w przebieralni, trzesąc się jak osika. Mocne drgawki opanowały moje ciało od góry do dołu.
- Nie.. - Mruknęłam sama do siebie.
Podniosłam wzrok i spojrzałam na siebie w lustrze. Moje odbicie zdradzało wszystko..
Sine usta, blada twarz i wielkie jak monety źrenice ilustrowały z obrzydzeniem moją osobę. Znałam ten stan. Ale przecież to niemożliwe..
Nie brałam od dwóch lat. I dobrze znałam swój organizm. Bo po tak długiej przerwie wcale nie dziwiłam się, że na narkotyki zareaguję jak na truciznę.
ALE PRZECIEŻ NIC NIE BRAŁAM!
Od rana wypiłam tylko wodę. Jasne..
- Niall - Wybrałam pierwszy numer, który wpadł mi do głowy. Chłopak odebrał natychmiastowo.
- Hej słońce - Krzyknął a ja ostatkiem sił wyszłam z łazienki i skierowałam się do wyjścia.
- Niall, ja.. - Jąkałam się - Czegoś mi dosypali.. Ja już nie biorę, ale..
- Jesteś w studiu? - Spytał poważnym tonem.
- Tak.
- Zaraz tam będę.
Dowlekłam się na dwór i widząc wóz Horana wpakowałam się do środka.
- Rose, co ci jest? - Blondyn panikował.
- Chyba mam atak - Jęknęłam i zamknęłam oczy. Drgawki się nasiliły.
- Jaki atak?!
Przełknęłam ślinę.
- Jeśli jesteś narkomanem i rzucasz nałóg nie biorąc przez dwa lata, a później ktoś dosypuję ci do wody jakiegoś świństwa.. - Wyjaśniłam nieporadnie.
- Co to było?
- Nie wiem, chyba amfa.
Chłopak przykrył mnie swoją kurtką i z piskiem opon ruszył.
- Będzie dobrze. Tylko nie zasypiaj.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz