sobota, 19 maja 2012

Siedziałam w aucie jadącym jedną z głównych, niemieckich autostrad. Znudzona całą sytuacją, tępo wpatrywałam się w krajobraz za oknem. Ciepły, wrześniowy dzień mijał mi na podróży w ciasnym aucie, z wiecznie obrażoną matką. Gdzie zmierzałyśmy? Poetycko ujmując, ja wyruszałam spod skrzydeł opieki rodzicielskiej. Tak naprawdę to matka uwalniała się od problemu, jakim byłam dla niej ja.
Otworzyłam szeroko okno i wystawiłam głowę na ciepły, szalejący wiatr. Minęłyśmy tablicę z jakimś nieznanym, niemieckim napisem. Mimo, że mieszkałam w Austrii od 12 roku życia, nadal nie umiałam dobrze mówić w tym języku. Teraz jednak wracałam do swojego prawdziwego kraju - Wielkiej Brytanii. Żegnałam się z Austrią bez cienia żalu. Patriotyzm?
Po prostu rodowitą Angielkę drażniły pewne kwestie, które trudno było zlekceważyć w tym szwabskim państwie.
- Zamknij to okno - Usłyszałam ciche burknięcie matki. Skupiona na drodze, nie zauważyła mojej morderczej miny. Nie posłuchałam jej, a co więcej jeszcze szerzej uchyliłam szybę. Zacisnęła wargi w cienką linię.
- Mówiłam coś - Zagroziła ostrym tonem.
- Ja też coś niedawno mówiłam, ale ty nie chciałaś mnie słuchać - Odparłam obrażonym tonem, a nogi zarzuciłam na deskę rozdzielczą.
- Nie jesteś dzieckiem. Powinnaś wiedzieć w jakiej postawiłaś mnie sytuacji - Zaostrzyła swoją i tak mroźną wypowiedź.
Była już nieźle zdenerwowana. Ręcę z trudem utrzymywała na kierownicy. Traciła kontrolę..
- To nie ja nie radzę sobie z własnym dzieckiem - Powiedziałam dobitnie i zaczęłam szperać w torebce. Wyciągnęłam paczkę papierosów i wsadziłam sobie jednego do buzi. Rozwścieczona szukałam zapalniczki.
- Zgaś to - Mruknęła, patrząc na mnie z obrzydzeniem.
Zaciągnęłam się mocno i wydmuchałam strużkę dymu prosto w twarz kobiety.
- Powiedziałam zgaś to! - Krzyknęła i gwałtownie zjechała na pobocze. Samochód zgasł. Obie oddychałyśmy, ciężko łapiąc świeże powietrze. Pociągnęłam jeszcze raz i wyrzuciłam, na wpół wypalonego peta.
- Wiem, że nie byłam dobrą matką, ale czemu mi to robisz? - Spytała nie zmieniając swojego wyrazu twarzy.
Wypuściłam ze świstem powietrze i ze złością odrzekłam:
- Czemu przynoszę ci wstyd? - Kpiłam, patrząc prosto w jej oczy - A czemu ty nie potrafiłaś dostrzec, że potrzebuję pomocy?
Drżałam. Powoli zaczęłam wkręcać się w monotonnię wyzwisk.
- Rosemarie..
- Po prostu cię to przerosło! Czasani to ja czułam się jak twoja matka! - Wykrzyczałam jej wszystko co dusiło się we mnie przez ten cały czas.
- Skończyłaś? - Spytała opryskliwie. Nawet nie przejęła się moim wybuchem.
Powoli dojeżdżałyśmy na miejsce. Kiedy wjeżdżałyśmy na parking największego lotniska w Austrii, nagle odezwały się w niej 'matczyne' uczucia.
- Słuchaj.. Ja nie chciałam, żeby tak to wyglądało. Naprawdę - Spoglądnęła mi w oczy - Po prostu przerosło mnie twoje zachowanie.
- Daruj sobie - Mruknęłam i z trzaskiem zamknęłam drzwiczki terenówki. Otworzyłam bagażnik i wyjęłam z niego trzy, ogromne walizki.
Nie czekając na rodzicielkę skierowałam się w stronę lotniska. Dołączyła do mnie dopiero po jakimś czasie, gdy byłam juz w auli.
- Odezwę się - Powiedziała, wręczając mi bilet. Odwróciła się na pięcię i odeszła, zostawiając mnie samą..
- Jak zwykle - Burknęłam i przeszłam, przez bramkę odlotów.
Kiedy czekałam w hali zadzwonił mój telefon. Odebrałam bez patrzenia na wyświetlacz.
- Witam, dzwonimy ze szkoły wyższej w Londynie im.. - Nie słyszałam głosu podstarzałej sekretarki, bo w tym momencie zamarłam.
- Nie chcecie mnie? - Zapytałam prosto z mostu.
- Z powodu zaistniałych okoliczności i zważając na Pani przeszłość..
- Rozumiem - Mruknęłam i rozłaczyłam się.
 Świetnie! Kolejna szkoła, która nie chce mnie przyjąć. Matka bez empatii rodzicielskiej. Przeszłość, która wracała do mnie za każdym krokiem. Ed Sheeran - mój brat z którym nie widziałam się od 5 lat, a teraz nagle miałam z nim zamieszkać.
- Fuck - Krzyknęłam półgłosem i wyciągnęłam papierosa. Podpalałam go, gdy nagle podszedł do mnie jeden z ochroniarzy.
- Proszę Pani, tu nie wolno palić - Upomniał z potulną miną.
Schowałam zapalniczkę do torebki i z westchnieniem pokiwałam głową.

"You've almost had enough,                          "Masz wszystkiego pod dostatkiem,
And your actions speak louder than words     Twoje czyny są wyraźniejsze niż słowa
And you're about to break from all "         Chciałabyś rzucić wszystko w niepamięć"

Gotta Be You.

4 komentarze:

  1. świetny rozdział czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że stworzyłaś taką bohaterkę. Mam serdecznie dosyć tych słodkich i uroczych dziewczynek z opowiadań. Po prostu od nich mnie mdli. Dzięki takiej zdemoralizowanej będzie na pewno ciekawie.
    Czekam na następny. xx

    http://my1dlovestory.blogspot.com/ zapraszam do komentowania.

    OdpowiedzUsuń