Green Day- 21 Guns *SŁUCHAJ!*- Prosimy o ponowne zapięcie pasów. Przewidywane turbulencje - Usłyszałam głos stewardessy. Wykonałam polecenie i wyjrzałam za okno. Jeśli wierzyć obliczeniom pilotów, zostało niecałe półtorej godziny lotu. Westchnęłam. Tak bardzo chciałam mieć już za sobą tą całą, chorą sytuację.
Miałam dopiero siedemnaście lat, a już i tak nieźle porytą psychikę. Każdy normalny człowiek o zdrowych odruchach spyta zapewne czemu uważam swoje życie za tak cholernie nieudane?To proste, osoba, która stoczyła się na samo dno nie może przecież postrzegać siebie za wzór cnót prawda? Od 12 roku życia zarysowałam swoją przeszłość tak grubą linią, że nie można było jej wymazać. Mianowicie byłam wplątana w kilka spraw o kradzież, wywalono mnie z około 12 szkół, uciekłam z placówki z internatem, miała swoją kartotekę..
Różowe życie słodkiej brunetki? CHCIAŁABYM!
Poczucie, że byłam zerem doskwierało mi do tego stopnia, że nie zauważyłam tego, że w taki stan wprowadziło mnie złe towarzystwo. Ale przecież przyzwyczaiłam się do tego, że przyciągałam samych dupków..
Jeśli chodzi o przyjaciółki, po przeprowadzce do Austrii, nie znalazłam żadnej. Nie dogadywałam się z dziewczynami, wolałam towarzystwo chłopców. Najgorsze jest jednak to, że nie miałam do kogo zwrócić się o pomoc..
Ojciec zmarł, gdy dorastałam, matka zawsze miała coś ważniejszego do roboty,a Ed mieszkał na drugim końcu Europy. Teraz był znanym muzykiem. Podziwiałam go choć sama przed sobą się do tego nie przyznawałam. Chciałam po prostu kiedyś być na takim szczycie jak on..
- Czy zdecydowała się Pani na oglądanie filmu? - Podeszła do mnie jedna ze stewardess, trzymając w ręce jakieś nauszniki. Pokręciłam przecząco głową i spytałam:
- Można już odpiąć pasy?
- Oczywiście - Odparła i ruszyła dalej.
Sięgnęłam z podręcznej torby laptopa i odpaliłam go. Planowałam ogarnąć twittera, ale pierwsze co zrobiłam to zalogowanie się na jedną z głównych, brytyjskich playlist. Królował na niej mój brat z piosenką "Lego House". Dane jednak co chwilę się zmieniały, a Eda wyprzedzał jakiś nieznany mi zespół - One Direction. Odsłuchałam jedną z ich piosenek - What Makes You Beautiful i stwierdziłam, że zasłużyli na pierwsze miejsce. W końcu mieli niesamowite głosy. Sama nie umiałam śpiewać, co w znaczym stopniu ograniczało moją muzyczną karierę. Komponowałam, grałam na gitarze i tańczyłam. Nieważne co.. Potrafiłam powtórzyć każdy krok. Byłam po prostu w tym dobra. Mama jednak skutecznie podcinała mi skrzydła mówiąc, że tańcem do niczego w życiu nie dojdę. Eda też ograniczała do tego stopnia, że postanowił się wyprowadzić. Zostawił mnie samą, tak po prostu..
Westchnęłam i zamknęłam laptopa. Patrzyłam beznamiętnie w okno, gdy nagle moje powieki stały się ciężkie i mimowolnie zaczęły opadać.
***
- Za chwilę lądujemy - Usłyszałam głos intercomu. Przeciągnęłam się i wyprostowałam we fotelu.
Kiedy wylądowaliśmy rozpięłam pasy i czym prędzej próbowałam przecisnąć między ludźmi tłoczącymi się do wyjścia. Znalazłszy się w sali przylotów jedynym, moim marzeniem było głębokie zaciągniecie się papierosem. Nerwowo wyjęłam z torebki paczkę tytoniu i spojrzałam w przód. Z głuchym odgłosem upuściłam torebkę i nieśmiało spoglądnęłam na Eda. Stał przede mną, taki sam jak kiedyś. No może odrobinę doroślejszy.. Rude włosy sterczały mu na wszytskie strony, uśmiech błąkał się po twarzy, a nieziemsko niebieskie oczy, wpatrywały się we mnie z braterską troską.
- Rosie - Mruknął i przytulił mnie z rozpędu. Nie protestowałam. Brakowało mi tego przez ostatnie pięć lat..
- Edie - Dodałam i zaśmiałam się cicho. Tak naprawdę chciało mi się płakać. Ze szczęścia? Z tęsknoty? Z zapomnienia? Nie wiem..
Ocknęłam się i podniosłam z ziemii zawartość mojego podręcznego bagażu. Wsadziłam do ust papierosa i zapalając go mruknęłam:
- Chodźmy stąd.
Wydmuchałam strużkę szarego dymu.
- Palisz? - Spytał z niedowierzeniem mój brat, śledząc każdy mój krok.
- Jak widzisz - Odparłam i głęboko się zaciągnęłam.
- Który to?
Zaśmiałam się i kpiąco uniosłam jedną brew.
- No przez, którego zaczełaś palić to świństwo?
- Adrien - Odpowiedziałam i zdusiłam peta czubkiem Conversów - A czy musi być jakiś powód?
Jego uśmiech rozświetlił twarz, a w policzkach ukazały się śliczne dołeczki.
- Dziewczyna zaczyna palić gdy sobie z czymś nie radzi - Mruknął.
Wzruszyłam ramionami i ruszyłam do przodu. Zapowiadał się miły rok z moim nowym, prywatnym psychoterapeutą od spraw sercowych.
"Much later you'll be saying never mind, "Za chwilę będziesz mówić nic nie szkodzi
Life is cruel, life is never kind." Życie jest okrutne, życie nigdy nie jest miłe"
Kids in America - One Direction
Miło, że opisałaś wcześniejsze losy bohaterki. Dzięki temu wydaje mi się bardziej realna. :D
OdpowiedzUsuń