wtorek, 22 maja 2012

Rozdział 3

Wyszłam na balkon w kusej koszulce nocnej i wydmuchałam strużkę niebieskiego dymu w powietrze. Na dworze osadziła się mała rosa, a angielska pogoda powoli zmieniała swoją strefę na zimową. Wypaliłam papierosa i owinęłam się rękami. Drżałam z zimna. Ostatni raz spojrzałam na park i weszłam do środka. Trzeba było przyznać, że mój brat miał gust. Kupił jeden z najlepszych domów w całym Londynie. Mój pokój samą swoją nowoczesnością przyciągał wzrok. Do tego był ogromny. 
Otworzyłam jedną ze swoich walizek i wyjęłam z niej krótkie szorty, bluzkę w marynarski pasek i szelki. Ubrałam się i podeszłam do wielkiego lustra, stojącego w kącie.
- Sexy - Mruknęłam do swojego odbicia i wybuchnęłam śmiechem. Tak naprawdę nie byłam próżna. Po prostu lubiłam swoje ciało. 
Zielone oczy, średniej długości brąz włosy, miły uśmiech - moja twarz nie przypominała dziewczyny, która miała już sporo problemów na swoim koncie. Była raczej niewinna. Pozory mylą prawda? ..
Westchnęłam i wyszłam ze sypialni. Skierowałam się na dół. W powietrzu unosił się cudowny zapach, który zaprowadził mnie do kuchni.
- Cześć mała - Powiedział mój brat na powitanie. Pochylał się nad patelnią, na której smażyły się jajka. Kiwnęłam mu głową na powitanie i usiadłam przy stole, na którym leżały jakieś pokreślone papiery. Wzięłam jedną z kartek do ręki.
- Moments - Przeczytałam na głos i spojrzałam z uśmiechem na brata - Fajne, ale pod koniec zmień brzmienie. 
Wzruszył ramionami i usiadł naprzecwko mnie. 
- Amusez-vous! - Powiedział Ed z udawanym francuskim akcentem. 
- Merci beaucoup! - Odparłam i wzięłam do buzi pierwszy kęs. 
Chwilę milczeliśmy. W końcu Ed odezwał się nieśmiało:
- Dostałem telefon z London School University..
- Tak nie przyjęli mnie - Przerwałam mu. Utkwiłam wzrok w podłodze, a chłopak kontynuował:
- Dlatego umówiłem się na rozmowę do UK High School. 
Spojrzałam na niego wilkiem. Dobrze wiedział, że nienawidziłam szkoły. Nie chodziło o naukę ( Bo pod tym względem byłam nad wyraz inteligenta). Chodziło o zasady. Nie lubiłam się podporządkowywać.. A już tym bardziej nauczycielom.
- O której? - Warknęłam. Mój humor samoistnie się popsuł.
- W południe - Odparł. 
Spojrzałam na zegarek i westchnęłam. 
- W takim razie muszę się zbierać - Odsunęłam od siebie talerz. Rudowłosy podniósł jedną brew i spytał:
- Zamierzasz iść tak ubrana? 
Omiotłam siebie wzrokiem i wzruszyłam ramionami. 
- Coś nie tak? - Odparłam i zaczęłam się poprawiać. Chłopak westchnął i pokręcił głową. Posłałam mu śliczny uśmiech  na odchodnym rzuciłam:
- Też Cię kocham. 

***


Szybkim krokiem przemierzałam park. Nerwowo stąpałam po nierównej powierzchni, ślizgając się w nowych koturnach. Byłam na siebie cholernie wściekła z powodu mojej wcześniejszej ignorancji. Gdyby nie totalna zlewka, dzisiaj nie musiała bym chodzić na rozmowy kwalifikacyjne..
Zatrzymałam się i przerzuciłam całą zawartość torebki, w poszukiwaniu paczki papierosów. Kiedy znalazłam zgubę, okazało się, że jest pusta. Z dezaprobatą westchnęłam. Z trudem, z powrotem poutykałam graty do środka i ruszyłam przed siebie. 
Nagle poczułam na plecach czyjąś rękę. Odwróciłam się z impetem i ujrzałam lekko zdyszanego, uroczego szatyna. Podniosłam z zaciekawieniem jedną brew. 
- Nie powiem, tempo narzucasz - Wysapał i posłał mi śliczny uśmiech, od którego zrobiło mi się słabo. 
Ogarnęłam się i odwzajemniłam minę. 
- Nie bardzo rozumiem, czemu mnie śledzisz, ale.. - Powiedziałam i odwróciłam wzrok od nieznajomego. Hipnoza brązowymi tęczówkami, pełnymi uśmiechu? Nie mogłam poddać się tak łatwo..
- Zgubiłaś apaszkę - Wyjaśnił. 
Popatrzyłam na niego jak na wariata i poczułam, że się rumienię. Podał mi chustkę w granatowe groszki i zrównał się ze mną dzięki czemu mogłam się mu lepiej przyjrzeć. 
Wyższy o jakieś 15 cm, krótkie, brązowe włosy, brązowe oczy i szczery uśmiech.. Robił wrażenie. 
- Dziękuje - Wymamrotałam i zawstydzona, rzuciłam nieśmiały uśmiech. 
Schowałam apaszkę do torebki i spowrotem spoglądnełam na chłopaka, który wpatrywał się we mnie jak zahipnotyzowany. 
Moje serce zaczęło szybciej bić.. Co się ze mną dzieje? Dlaczego tak gwałtownie reaguje?
- Więc? - Spytałam odzyskując pewność siebie. Prowokacyjnie podniosłam jedną brew i rzuciłam nieziemski uśmiech. Wróciła stara Rosie..
- Więc jakaś nagroda? - Odparł chłopak patrząc na mnie z przyjemną miną.
Wywróciłam oczami i wybuchnęłam śmiechem. 
- Możliwe.. - Drażniłam się z nim. Zrobiłam kilka króków w przód, gdy nagle zachwiałam się na śliskich liściach. W ostatniej chwili złapał mnie szatyn. Szybko się pozbierałam, a chłopak rzekł:
- W takim razie podwójna dłużniczko, kawa? - Zaproponował i spojrzał na mnie z nieskrywaną ciekawością. 
- W takim razie podwójny wybawco, miło mi cię poznać - Odparłam. 
Nagle uświadomiłam sobie co w tej chwili robię. Właśnie zakochiwałam się w nowym facecie, co dla mnie wróżyło tylko jedno - KŁOPOTY. Nigdy nie miałam szczęścia do miłości, a szereg doświadczeń uświadomił mnie w przekonaniu, że nie nadaję się do związków. Nie chciałam po prostu cierpieć..
- Liam Payne - Powiedział chłopak i podał mi rękę.
- Rose.. - Lepiej nie wkręcać się w nowy związek - Sharry. 
Liam chwycił mnie pod ramię i ruszyliśmy w kierunku zachodniej części parku.


***

- Trochę śpiewam i gram na pianinie - Payne streszczał mi kawałek swojego życia. 
- Tańczę, gram na gitarzę i komponuję - Rzuciłam i dopiłam łyk, już i tak zimnej kawy. 
Liam z podziwem zagwizdał i kontynuował:
- Masz rodzeństwo? 
Skoro już i tak skłamałam nie było sensu teraz mówić prawdy.
- Nie, jestem jedynaczką. 
- Szczęściara - Mruknął i wyszczerzył zęby - Strasznie mieszkać z samymi siostrami, uwierz. 
Odwzajemniłam uśmiech i zatopiłam się w spojrzeniu szatyna. Dopiero, gdy znacząco odchrząknął spuściłam wzrok. Spojrzałam na zegarek i w duchu przeklnęłam. Było po 13:00.. Czyli przyjęcie do UK High School mogłam sobie odpuścić. W sumie to nawet nie żałowałam, bo bardzo fajnie spędziłam czas z chłopakiem, który coraz bardziej mi się podobał. No właśnie, za bardzo..
- Muszę już iść.. Jestem strasznie spóźniona - Zerwałam się z krzesła i rzuciłam chłopakowi przepraszające spojrzenie - Miło było mi Cię poznać. 
W pośpiechu nie zauważyłam nawet, że znowu zostawiłam apaszkę.
- Poczekaj - Krzyknął szatyn, ale ja tylko rzuciłam mu kolejny uśmiech i zniknęłam za drzwiami.


"Guess I like the way,            "Tak, lubię sposób,
you smile with your eyes"       W jaki się śmiejesz, swoimi oczyma"

Everything About You - One Direction

Rozdział 2

Green Day- 21 Guns *SŁUCHAJ!*- Prosimy o ponowne zapięcie pasów. Przewidywane turbulencje - Usłyszałam głos stewardessy. Wykonałam polecenie i wyjrzałam za okno. Jeśli wierzyć obliczeniom pilotów, zostało niecałe półtorej godziny lotu. Westchnęłam. Tak bardzo chciałam mieć już za sobą tą całą, chorą sytuację.   Miałam dopiero siedemnaście lat, a już i tak nieźle porytą psychikę. Każdy normalny człowiek o zdrowych odruchach spyta zapewne czemu uważam swoje życie za tak cholernie nieudane?To proste, osoba, która stoczyła się na samo dno nie może przecież postrzegać siebie za wzór cnót prawda? Od 12 roku życia zarysowałam swoją przeszłość tak grubą linią, że nie można było jej wymazać. Mianowicie byłam wplątana w kilka spraw o kradzież, wywalono mnie z około 12 szkół, uciekłam z placówki z internatem, miała swoją kartotekę.. 
Różowe życie słodkiej brunetki? CHCIAŁABYM!
Poczucie, że byłam zerem doskwierało mi do tego stopnia, że nie zauważyłam tego, że w taki stan wprowadziło mnie złe towarzystwo. Ale przecież przyzwyczaiłam się do tego, że przyciągałam samych dupków.. 



Jeśli chodzi o przyjaciółki, po przeprowadzce do Austrii, nie znalazłam żadnej. Nie dogadywałam się z dziewczynami, wolałam towarzystwo chłopców. Najgorsze jest jednak to, że nie miałam do kogo zwrócić się o pomoc..
Ojciec zmarł, gdy dorastałam, matka zawsze miała coś ważniejszego do roboty,a  Ed mieszkał na drugim końcu Europy. Teraz był znanym muzykiem.  Podziwiałam go choć sama przed sobą się do tego nie przyznawałam. Chciałam po prostu kiedyś być na takim szczycie jak on..


- Czy zdecydowała się Pani na oglądanie filmu? - Podeszła do mnie jedna ze stewardess, trzymając w ręce jakieś nauszniki. Pokręciłam przecząco głową i spytałam:
- Można już odpiąć pasy? 
- Oczywiście - Odparła i ruszyła dalej. 
Sięgnęłam z podręcznej torby laptopa i odpaliłam go. Planowałam ogarnąć twittera, ale pierwsze co zrobiłam to zalogowanie się na jedną z głównych, brytyjskich playlist. Królował na niej mój brat z piosenką "Lego House". Dane jednak co chwilę się zmieniały, a Eda wyprzedzał jakiś nieznany mi zespół - One Direction. Odsłuchałam jedną z ich piosenek - What Makes You Beautiful i stwierdziłam, że zasłużyli na pierwsze miejsce. W końcu mieli niesamowite głosy. Sama nie umiałam śpiewać, co w znaczym stopniu ograniczało moją muzyczną karierę. Komponowałam, grałam na gitarze i tańczyłam. Nieważne co.. Potrafiłam powtórzyć każdy krok. Byłam po prostu w tym dobra. Mama jednak skutecznie podcinała mi skrzydła mówiąc, że tańcem do niczego w życiu nie dojdę. Eda też ograniczała do tego stopnia, że postanowił się wyprowadzić. Zostawił mnie samą, tak po prostu..
Westchnęłam i zamknęłam laptopa. Patrzyłam beznamiętnie w okno, gdy nagle moje powieki stały się ciężkie i mimowolnie zaczęły opadać.
***



- Za chwilę lądujemy - Usłyszałam głos intercomu. Przeciągnęłam się i wyprostowałam we fotelu. 
Kiedy wylądowaliśmy rozpięłam pasy i czym prędzej próbowałam przecisnąć między ludźmi tłoczącymi się do wyjścia. Znalazłszy się w sali przylotów jedynym, moim marzeniem było głębokie zaciągniecie się papierosem. Nerwowo wyjęłam z torebki paczkę tytoniu i spojrzałam w przód. Z głuchym odgłosem upuściłam torebkę i nieśmiało spoglądnęłam na Eda. Stał przede mną, taki sam jak kiedyś. No może odrobinę doroślejszy.. Rude włosy sterczały mu na wszytskie strony, uśmiech błąkał się po twarzy, a nieziemsko niebieskie oczy, wpatrywały się we mnie z braterską troską. 
- Rosie - Mruknął i przytulił mnie z rozpędu. Nie protestowałam. Brakowało mi tego przez ostatnie pięć lat..
- Edie - Dodałam i zaśmiałam się cicho. Tak naprawdę chciało mi się płakać. Ze szczęścia? Z tęsknoty? Z zapomnienia? Nie wiem.. 
Ocknęłam się i podniosłam z ziemii zawartość mojego podręcznego bagażu. Wsadziłam do ust papierosa i zapalając go mruknęłam:
- Chodźmy stąd. 
Wydmuchałam strużkę szarego dymu. 
- Palisz? - Spytał z niedowierzeniem mój brat, śledząc każdy mój krok. 
- Jak widzisz - Odparłam i głęboko się zaciągnęłam. 
- Który to?
Zaśmiałam się i kpiąco uniosłam jedną brew. 
- No przez, którego zaczełaś palić to świństwo? 
- Adrien - Odpowiedziałam i zdusiłam peta czubkiem Conversów - A czy musi być jakiś powód? 
Jego uśmiech rozświetlił twarz, a w policzkach ukazały się śliczne dołeczki.
- Dziewczyna zaczyna palić gdy sobie z czymś nie radzi - Mruknął. 
Wzruszyłam ramionami i ruszyłam do przodu. Zapowiadał się miły rok z moim nowym, prywatnym psychoterapeutą od spraw sercowych. 


"Much later you'll be saying never mind,    "Za chwilę będziesz mówić nic nie szkodzi
 Life is cruel, life is never kind."                 Życie jest okrutne, życie nigdy nie jest miłe"

Kids in America - One Direction



sobota, 19 maja 2012

Siedziałam w aucie jadącym jedną z głównych, niemieckich autostrad. Znudzona całą sytuacją, tępo wpatrywałam się w krajobraz za oknem. Ciepły, wrześniowy dzień mijał mi na podróży w ciasnym aucie, z wiecznie obrażoną matką. Gdzie zmierzałyśmy? Poetycko ujmując, ja wyruszałam spod skrzydeł opieki rodzicielskiej. Tak naprawdę to matka uwalniała się od problemu, jakim byłam dla niej ja.
Otworzyłam szeroko okno i wystawiłam głowę na ciepły, szalejący wiatr. Minęłyśmy tablicę z jakimś nieznanym, niemieckim napisem. Mimo, że mieszkałam w Austrii od 12 roku życia, nadal nie umiałam dobrze mówić w tym języku. Teraz jednak wracałam do swojego prawdziwego kraju - Wielkiej Brytanii. Żegnałam się z Austrią bez cienia żalu. Patriotyzm?
Po prostu rodowitą Angielkę drażniły pewne kwestie, które trudno było zlekceważyć w tym szwabskim państwie.
- Zamknij to okno - Usłyszałam ciche burknięcie matki. Skupiona na drodze, nie zauważyła mojej morderczej miny. Nie posłuchałam jej, a co więcej jeszcze szerzej uchyliłam szybę. Zacisnęła wargi w cienką linię.
- Mówiłam coś - Zagroziła ostrym tonem.
- Ja też coś niedawno mówiłam, ale ty nie chciałaś mnie słuchać - Odparłam obrażonym tonem, a nogi zarzuciłam na deskę rozdzielczą.
- Nie jesteś dzieckiem. Powinnaś wiedzieć w jakiej postawiłaś mnie sytuacji - Zaostrzyła swoją i tak mroźną wypowiedź.
Była już nieźle zdenerwowana. Ręcę z trudem utrzymywała na kierownicy. Traciła kontrolę..
- To nie ja nie radzę sobie z własnym dzieckiem - Powiedziałam dobitnie i zaczęłam szperać w torebce. Wyciągnęłam paczkę papierosów i wsadziłam sobie jednego do buzi. Rozwścieczona szukałam zapalniczki.
- Zgaś to - Mruknęła, patrząc na mnie z obrzydzeniem.
Zaciągnęłam się mocno i wydmuchałam strużkę dymu prosto w twarz kobiety.
- Powiedziałam zgaś to! - Krzyknęła i gwałtownie zjechała na pobocze. Samochód zgasł. Obie oddychałyśmy, ciężko łapiąc świeże powietrze. Pociągnęłam jeszcze raz i wyrzuciłam, na wpół wypalonego peta.
- Wiem, że nie byłam dobrą matką, ale czemu mi to robisz? - Spytała nie zmieniając swojego wyrazu twarzy.
Wypuściłam ze świstem powietrze i ze złością odrzekłam:
- Czemu przynoszę ci wstyd? - Kpiłam, patrząc prosto w jej oczy - A czemu ty nie potrafiłaś dostrzec, że potrzebuję pomocy?
Drżałam. Powoli zaczęłam wkręcać się w monotonnię wyzwisk.
- Rosemarie..
- Po prostu cię to przerosło! Czasani to ja czułam się jak twoja matka! - Wykrzyczałam jej wszystko co dusiło się we mnie przez ten cały czas.
- Skończyłaś? - Spytała opryskliwie. Nawet nie przejęła się moim wybuchem.
Powoli dojeżdżałyśmy na miejsce. Kiedy wjeżdżałyśmy na parking największego lotniska w Austrii, nagle odezwały się w niej 'matczyne' uczucia.
- Słuchaj.. Ja nie chciałam, żeby tak to wyglądało. Naprawdę - Spoglądnęła mi w oczy - Po prostu przerosło mnie twoje zachowanie.
- Daruj sobie - Mruknęłam i z trzaskiem zamknęłam drzwiczki terenówki. Otworzyłam bagażnik i wyjęłam z niego trzy, ogromne walizki.
Nie czekając na rodzicielkę skierowałam się w stronę lotniska. Dołączyła do mnie dopiero po jakimś czasie, gdy byłam juz w auli.
- Odezwę się - Powiedziała, wręczając mi bilet. Odwróciła się na pięcię i odeszła, zostawiając mnie samą..
- Jak zwykle - Burknęłam i przeszłam, przez bramkę odlotów.
Kiedy czekałam w hali zadzwonił mój telefon. Odebrałam bez patrzenia na wyświetlacz.
- Witam, dzwonimy ze szkoły wyższej w Londynie im.. - Nie słyszałam głosu podstarzałej sekretarki, bo w tym momencie zamarłam.
- Nie chcecie mnie? - Zapytałam prosto z mostu.
- Z powodu zaistniałych okoliczności i zważając na Pani przeszłość..
- Rozumiem - Mruknęłam i rozłaczyłam się.
 Świetnie! Kolejna szkoła, która nie chce mnie przyjąć. Matka bez empatii rodzicielskiej. Przeszłość, która wracała do mnie za każdym krokiem. Ed Sheeran - mój brat z którym nie widziałam się od 5 lat, a teraz nagle miałam z nim zamieszkać.
- Fuck - Krzyknęłam półgłosem i wyciągnęłam papierosa. Podpalałam go, gdy nagle podszedł do mnie jeden z ochroniarzy.
- Proszę Pani, tu nie wolno palić - Upomniał z potulną miną.
Schowałam zapalniczkę do torebki i z westchnieniem pokiwałam głową.

"You've almost had enough,                          "Masz wszystkiego pod dostatkiem,
And your actions speak louder than words     Twoje czyny są wyraźniejsze niż słowa
And you're about to break from all "         Chciałabyś rzucić wszystko w niepamięć"

Gotta Be You.

piątek, 18 maja 2012

Prolog.

Duszący dym wypełnił moje płuca po głęboki zaciągnieciu się papierosem. 
Zatruwałam się nikotyną tak samo jak swoim życiem. Które zresztą było mocno przegięte jeśli chodzi o normalną rzeczywistość. Ciągłe dławienie się wspomnieniami i powracanie do przeszłości, było dla mnie jak nałóg. Nałóg, który mnie od środka niszczył..
Być siedemnastolatką z kupą spraw na głowie i problemami z prawem?
To dla mnie codzienność. 
Przyzwyczajona do nienaturalnych zachowań, zwykle zachowywałam się tak jak chciałam, nie zważając na konsekwencję.
Jeśli pomyślisz, że byłam zepsuta nie wyprowadzę Cię z błędu.
Jeśli myślisz, że sprzedałam swoje życie tylko po to aby mieć święty spokój, staniesz bardzo blisko prawdy. 
Jeśli pomyślisz, że zniszczyłam siebie, przytaknę. 
Ale przecież to jest na porządku dziennym..
Witaj w moim świecie.
W świecie Rose Sheeran.



"Words will be just words...                        "Słowa będą tylko słowami...
 Till you bring them to life."                          Dopóki nie tchniesz w nie życia."


Another World - One Direction.

wtorek, 15 maja 2012

Bohaterowie.

Rose Sheeran (18 l.)
Młodsza siostra, cały czas sprawiająca kłopoty.
Inteligentna, stojąca naprzeciwko całemu światu.

"She's in the Class A Team  "Należy do najlepszej klasy
Stuck in her daydream            Uwięziona w swoich fantazjach.
Been this way since 18"          Była taka od 18-stki"

The A Team
Ed Sheeran (21 l.)
Rozsądniejszy, starszy brat, który staje się
odpowiedzialny za Rose.
Nierozgarnięty, pragnie raz na zawsze uspokoić system.

"What didn't kill me                          "Co mnie nie zabiło
It never made me stronger at all."    Nigdy mnie nie wzmocniło"

Drunk
Liam Payne (19 l.)
Członek 1D. Określany mianem tego grzecznego.
Rozsądny, jest w stanie zrobić wszystko dla ukochanej osoby.

"I'm out of touch, I'm out of love                    "Jestem poza dotykiem, poza miłością
 I'll pick you up when you're getting down"   Podniosę Cię kiedy upadniesz"

Lego House
Niall Horan (19 l.)
Członek 1D. Irlandczyk szukający szczęścia w miłości.
Otwarty, wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia.

                    "And it's so hard to say it,       " I tak trudno jest to powiedzieć,
                     but I've been here before"          ale już przez to kiedyś przechodziłem"

Lego House.
Zayn Malik (19 l.)
Członek 1D. Perfekcyjny i posiadający przemyślenia na każdy temat.
Idealista, zagłuszający emocje muzyką.

                  "Tell me how to fall in love,          " Powiedz mi jak się zakochać, 
                    the way you want me to"               tak żebyś mnie chciała"

Cold Coffee.
Louis Tomlinson (21 l.)
Członek 1D. Zabawny i pewny siebie. 
Wieczny chłopiec, który nigdy nie dorośnie.

                  "Settle down with me,               "Ustatkuj się ze mną,
                   And I'll be your safety"             Będę twoim bezpieczeństwem"

Kiss me.
Harry Styles (18 l.)
Członek 1D. Uroczy, zmienia dziewczyny jak rękawiczki.
Flirciarz, który nie radzi sobie w miłości.

                       "And you will never know,            " I nigdy się nie dowiesz,
                        Just how beautiful you're to me"      Jak piękna dla mnie jesteś"

Wake me up.
Nathalie Carter (19 l.)
Zagubiona i tajemnicza, nie potrafioca wyrwać się ze złego środowiska.
Utalentowana, nie chce być taka jak wszyscy.

                   "Weary-eyed, dry throat,             "Znużone spojrzenie,suche gardło,
                     Call girl, no phone"                      dziewczyna na telefon, bez telefonu"

The A Team.
Jason Fox ( 18 l.)
Cały swój talent przekłada na gramy.
Ostrożny, nie potrafi nikomu zaufać.

         "Cos we're just under the upperhand,       "Żyjemy na skraju nędzy,
           And go mad for a couple of grams"          i głupiejemy dla kilku gramów"

The A Team.