Wyszłam na balkon w kusej koszulce nocnej i wydmuchałam strużkę niebieskiego dymu w powietrze. Na dworze osadziła się mała rosa, a angielska pogoda powoli zmieniała swoją strefę na zimową. Wypaliłam papierosa i owinęłam się rękami. Drżałam z zimna. Ostatni raz spojrzałam na park i weszłam do środka. Trzeba było przyznać, że mój brat miał gust. Kupił jeden z najlepszych domów w całym Londynie. Mój pokój samą swoją nowoczesnością przyciągał wzrok. Do tego był ogromny.
Otworzyłam jedną ze swoich walizek i wyjęłam z niej krótkie szorty, bluzkę w marynarski pasek i szelki. Ubrałam się i podeszłam do wielkiego lustra, stojącego w kącie.
- Sexy - Mruknęłam do swojego odbicia i wybuchnęłam śmiechem. Tak naprawdę nie byłam próżna. Po prostu lubiłam swoje ciało.
Zielone oczy, średniej długości brąz włosy, miły uśmiech - moja twarz nie przypominała dziewczyny, która miała już sporo problemów na swoim koncie. Była raczej niewinna. Pozory mylą prawda? ..
Westchnęłam i wyszłam ze sypialni. Skierowałam się na dół. W powietrzu unosił się cudowny zapach, który zaprowadził mnie do kuchni.
- Cześć mała - Powiedział mój brat na powitanie. Pochylał się nad patelnią, na której smażyły się jajka. Kiwnęłam mu głową na powitanie i usiadłam przy stole, na którym leżały jakieś pokreślone papiery. Wzięłam jedną z kartek do ręki.
- Moments - Przeczytałam na głos i spojrzałam z uśmiechem na brata - Fajne, ale pod koniec zmień brzmienie.
Wzruszył ramionami i usiadł naprzecwko mnie.
- Amusez-vous! - Powiedział Ed z udawanym francuskim akcentem.
- Merci beaucoup! - Odparłam i wzięłam do buzi pierwszy kęs.
Chwilę milczeliśmy. W końcu Ed odezwał się nieśmiało:
- Dostałem telefon z London School University..
- Tak nie przyjęli mnie - Przerwałam mu. Utkwiłam wzrok w podłodze, a chłopak kontynuował:
- Dlatego umówiłem się na rozmowę do UK High School.
Spojrzałam na niego wilkiem. Dobrze wiedział, że nienawidziłam szkoły. Nie chodziło o naukę ( Bo pod tym względem byłam nad wyraz inteligenta). Chodziło o zasady. Nie lubiłam się podporządkowywać.. A już tym bardziej nauczycielom.
- O której? - Warknęłam. Mój humor samoistnie się popsuł.
- W południe - Odparł.
Spojrzałam na zegarek i westchnęłam.
- W takim razie muszę się zbierać - Odsunęłam od siebie talerz. Rudowłosy podniósł jedną brew i spytał:
- Zamierzasz iść tak ubrana?
Omiotłam siebie wzrokiem i wzruszyłam ramionami.
- Coś nie tak? - Odparłam i zaczęłam się poprawiać. Chłopak westchnął i pokręcił głową. Posłałam mu śliczny uśmiech na odchodnym rzuciłam:
- Też Cię kocham.
***
Szybkim krokiem przemierzałam park. Nerwowo stąpałam po nierównej powierzchni, ślizgając się w nowych koturnach. Byłam na siebie cholernie wściekła z powodu mojej wcześniejszej ignorancji. Gdyby nie totalna zlewka, dzisiaj nie musiała bym chodzić na rozmowy kwalifikacyjne..
Zatrzymałam się i przerzuciłam całą zawartość torebki, w poszukiwaniu paczki papierosów. Kiedy znalazłam zgubę, okazało się, że jest pusta. Z dezaprobatą westchnęłam. Z trudem, z powrotem poutykałam graty do środka i ruszyłam przed siebie.
Nagle poczułam na plecach czyjąś rękę. Odwróciłam się z impetem i ujrzałam lekko zdyszanego, uroczego szatyna. Podniosłam z zaciekawieniem jedną brew.
- Nie powiem, tempo narzucasz - Wysapał i posłał mi śliczny uśmiech, od którego zrobiło mi się słabo.
Ogarnęłam się i odwzajemniłam minę.
- Nie bardzo rozumiem, czemu mnie śledzisz, ale.. - Powiedziałam i odwróciłam wzrok od nieznajomego. Hipnoza brązowymi tęczówkami, pełnymi uśmiechu? Nie mogłam poddać się tak łatwo..
- Zgubiłaś apaszkę - Wyjaśnił.
Popatrzyłam na niego jak na wariata i poczułam, że się rumienię. Podał mi chustkę w granatowe groszki i zrównał się ze mną dzięki czemu mogłam się mu lepiej przyjrzeć.
Wyższy o jakieś 15 cm, krótkie, brązowe włosy, brązowe oczy i szczery uśmiech.. Robił wrażenie.
- Dziękuje - Wymamrotałam i zawstydzona, rzuciłam nieśmiały uśmiech.
Schowałam apaszkę do torebki i spowrotem spoglądnełam na chłopaka, który wpatrywał się we mnie jak zahipnotyzowany.
Moje serce zaczęło szybciej bić.. Co się ze mną dzieje? Dlaczego tak gwałtownie reaguje?
- Więc? - Spytałam odzyskując pewność siebie. Prowokacyjnie podniosłam jedną brew i rzuciłam nieziemski uśmiech. Wróciła stara Rosie..
- Więc jakaś nagroda? - Odparł chłopak patrząc na mnie z przyjemną miną.
Wywróciłam oczami i wybuchnęłam śmiechem.
- Możliwe.. - Drażniłam się z nim. Zrobiłam kilka króków w przód, gdy nagle zachwiałam się na śliskich liściach. W ostatniej chwili złapał mnie szatyn. Szybko się pozbierałam, a chłopak rzekł:
- W takim razie podwójna dłużniczko, kawa? - Zaproponował i spojrzał na mnie z nieskrywaną ciekawością.
- W takim razie podwójny wybawco, miło mi cię poznać - Odparłam.
Nagle uświadomiłam sobie co w tej chwili robię. Właśnie zakochiwałam się w nowym facecie, co dla mnie wróżyło tylko jedno - KŁOPOTY. Nigdy nie miałam szczęścia do miłości, a szereg doświadczeń uświadomił mnie w przekonaniu, że nie nadaję się do związków. Nie chciałam po prostu cierpieć..
- Liam Payne - Powiedział chłopak i podał mi rękę.
- Rose.. - Lepiej nie wkręcać się w nowy związek - Sharry.
Liam chwycił mnie pod ramię i ruszyliśmy w kierunku zachodniej części parku.
***
- Trochę śpiewam i gram na pianinie - Payne streszczał mi kawałek swojego życia.
- Tańczę, gram na gitarzę i komponuję - Rzuciłam i dopiłam łyk, już i tak zimnej kawy.
Liam z podziwem zagwizdał i kontynuował:
- Masz rodzeństwo?
Skoro już i tak skłamałam nie było sensu teraz mówić prawdy.
- Nie, jestem jedynaczką.
- Szczęściara - Mruknął i wyszczerzył zęby - Strasznie mieszkać z samymi siostrami, uwierz.
Odwzajemniłam uśmiech i zatopiłam się w spojrzeniu szatyna. Dopiero, gdy znacząco odchrząknął spuściłam wzrok. Spojrzałam na zegarek i w duchu przeklnęłam. Było po 13:00.. Czyli przyjęcie do UK High School mogłam sobie odpuścić. W sumie to nawet nie żałowałam, bo bardzo fajnie spędziłam czas z chłopakiem, który coraz bardziej mi się podobał. No właśnie, za bardzo..
- Muszę już iść.. Jestem strasznie spóźniona - Zerwałam się z krzesła i rzuciłam chłopakowi przepraszające spojrzenie - Miło było mi Cię poznać.
W pośpiechu nie zauważyłam nawet, że znowu zostawiłam apaszkę.
- Poczekaj - Krzyknął szatyn, ale ja tylko rzuciłam mu kolejny uśmiech i zniknęłam za drzwiami.
"Guess I like the way, "Tak, lubię sposób,
you smile with your eyes" W jaki się śmiejesz, swoimi oczyma"
Everything About You - One Direction








